piątek, 15 stycznia 2016

Zakochałaś się w Harrym?

Rozdział 3
- Jutro już mamy konkurs świąteczny - zamartwiał się Simon.
- Bardzo dużo ćwiczyliśmy. Uda się jak ostatnim razem - pocieszyłam go. Z tym ćwiczeniem to nie przesadzałam. od tygodnia ćwiczyliśmy po kilka czasem nawet kilkanaście godzin dziennie. To podobno jakiś super ważny konkurs.
- To jeszcze raz - nakazał chłopak.
- Proszę cię ćwiczymy od 8 godzin. Jest po 22. Nikogo już tu nie ma - powiedziałam błagalnym głosem.
- Ostatni raz - zaśmiał się. Zagraliśmy już chyba po raz tysięczny dzisiejszego wieczoru. Po skończeniu byłam strasznie zmęczona. Odwiózł mnie do domu. Kiedy wchodziłam po schodach zobaczyłam siedzącego na nich Nialla. Jak tylko mnie zobaczył wstał. Szczere mówiąc nie widziałam go od kilku miesięcy. Ostatnio jak minęliśmy się w jego domu. Zawsze jak ja tam przychodziłam to albo Nialla nie było albo miał super ważne zajęcia u siebie w pokoju.
- Cześć - przywitał się. - Chciałbym z tobą porozmawiać.
- Ok. Chodź - weszliśmy na odpowiednie piętro. W drodze wziął ode mnie wiolonczele. Weszliśmy do środka. Byłam na niego trochę zła. Obiecywał, że zadzwoni i znów tego nie zrobił. Już drugi raz to zrobił. Jaka tym razem wymówka? Może znowu zgubił numer? Nienawidzę oszustów.
- Co cię łączy z Harrym? - zapytał prosto z mostu. Obserwował każdy mój ruch.
- Czemu pytasz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. - Dlaczego jego nie spytasz? Nie odzywałeś się przez kilka miesięcy a teraz nagle przychodzisz, żeby mnie zapytać co mnie łączy twoim przyjacielem!
- Przepraszam - odparł zmieszany.
- Za co mnie przepraszasz? Za to że się nie odzywałeś, czy za to pytanie? - krzyknęłam.
- Za wszystko. Nie wiedziałem, że to aż tak dla ciebie ważne...- powiedział, a ja poczułam łzy w oczach.
- Czyli dla ciebie nic to nie znaczy? Ok nie ma sprawy... Nie wiem po co tu przyszedłeś. - Ostatnie słowa wyszeptałam. Łzy spłynęły po mich policzkach. Nie mogłam ich powstrzymać.
- Nie tak miało to zabrzmieć. To dla mnie też ważne.
- To czemu mnie unikałeś? - czekałam chwilę na odpowiedź jednak on milczał.- Muszę iść się wykąpać. Jestem zmęczona.
Od razu ruszyłam do toalety. Nalałam wody do wanny. Nie obchodziło mnie co zrobił. Wlałam rozluźniający płyn do kąpieli. Po czym cała się zanurzyłam w wodzie. Wstrzymałam oddech. Wynurzyłam się dopiero, gdy zupełnie zabrakło mi tlenu. Miałam ciągle zamknięte oczy z których teraz wydobywały się moje łzy. Co chwile mój cichy szloch przerywał ciszę.

Nie widziałam czy chłopak nadal jest w domu. Nie interesowało mnie to. Ukłucie bólu w sercu nie minęło. Tak mało go znałam, a czuję jakbym była w nim zakochana. Poczułam, że zapadam w sen. Obudziło mnie uczucie chłodu. Woda całkowicie wystygła. Na mojej skórze widniała gęsia skórka. Owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lustra. Wyglądałam okropnie. Cały makijaż był rozmazany. Postanowiłam, że najpierw się ubiorę. Przynajmniej bieliznę. Zaczęłam poprawiać makijaż. Było po północy więc postanowiłam już tak pójść spać. Kiedy wychodziłam z łazienki dotarł do mnie zapach spaghetti. Ruszyłam w stronę kuchni. Zobaczyłam Nialla szykującego na talerze potrawę.
- Co robisz?- powiedziałam z oburzeniem.
- Kolacje - odpowiedział nawet się do mnie nie odwracając.
- Yyyy... a dlaczego u mnie? - trochę się jąkałam.
- Bo to taka przeprosinowa kolacja - powiedział.
- Nie musiałeś - stwierdziłam ponuro przeskakując z jednej nogi na drugą. Dopiero teraz się odwrócił.
- Proszę wybacz mi - powiedział ze łzami w oczach. - Nie chce żebyś przeze mnie płakała. Przepraszam. Zależy mi na tobie. Dlatego chciałem, żebyś mi powiedziała czy coś łączy cię z Harrym. Widziałem was razem i zawsze byliście tacy szczęśliwi. Pomyślałem, że może jesteście ze sobą...
- Niall... Ja i Harry jesteśmy tylko przyjaciółmi - wyjaśniłam.
- To dobrze - stwierdził. - Zakochałaś się w Harrym? ?
- To nie twój problem - powiedziałam.
- Masz racje - uśmiechnął się słodko. - Ładnie wyglądasz.
Dopiero teraz przypomniałam sobie, że jestem w samej bieliźnie. Pobiegłam do pokoju i włożyłam na siebie pierwszą lepszą sukienkę. Po chwili weszłam z powrotem do pomieszczenia.
- Teraz też ładnie wyglądasz, ale wcześniej było lepiej - obdarzył mnie łobuzerskim uśmiechem. - A teraz masz ochotę na kolację ?
Pokiwałam głową. Chłopak odsunął krzesło na którym siadłam a on je przysunął. Zjedliśmy kolacje pogrążeni w rozmowie.
- Zapomniałabym. Niall poczekaj - zawołałam gdy wychodził. Schowałam do teczki rysunek przedstawiający Zayna.
- Przekażesz to Harremu ? - zapytałam podając mu ją.
- Co to ? - chciał zajrzeć do środka jednak go powstrzymałam.
- Nic ważnego. Pa - pożegnałam się. Wyszedł z mieszkania. Mogę się założyć że zajrzał do środka. Po około półgodzinie usłyszałam melodie oznaczającą że ktoś próbuje się do mnie dodzwonić. Spojrzałam na wyświetlacz. Dzwonił Harry. Godzina wskazywała 02:52.
- Boże! Czemu ty jeszcze nie śpisz? Nie wiem czy zauważyłeś która godzina - powiedziałam zaspanym głosem lekko odrywając się od poduszki.
- Spałaś ? - zapytał pełnym entuzjazmu głosem.
- Nie, śpiewałam - odpowiedziałam sarkastycznie. Na co chłopak się zaśmiał.- Nie wierzysz, że śpiewam?
- Jakoś nie za bardzo - powiedział zanosząc się śmiechem. - Chciałem podziękować za rysunek. Wyszedł ci świetnie.
- Nam wyszedł - poprawiłam go wtulając się w poduszką i okrywając kołdrą.
- No dobrze. Niech ci będzie. Co robisz jutro, to znaczy dzisiaj ? - zapytał.
- Mam świąteczny konkurs, a co ?
- Spotykam się z Zaynem... - przeciągał.
- I dzwonisz, żeby mi powiedzieć że spotykasz się z przyjacielem? Gratulacje! Udanego spotkania - znów prawie zasypiałam. Czułam jak moje powieki stają się coraz cięższe.
- Nie przerywaj.  Pomyślałem, że chciałby poznać artystkę, która go narysowała...
- Co ? - krzyknęłam błyskawicznie siadając. Senność minęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. - Po co będziesz mu to pokazywał ? Przecież weźmie mnie za jakąś obłąkaną fankę, a ja nawet nie jestem waszą...
- Nie chciałem mu go pokazywać tylko dać. To miał być dodatek do prezentu świątecznego - przerwał mi. Po chwili dodał z oburzeniem - Czy ty właśnie chciałaś powiedzieć że nie jesteś naszą fanką?
- Harry, ta rozmowa nie ma sensu o tej godzinie - znów się położyłam i otuliłam kołdrą.
- Czyli dzisiaj nie możesz?
- Raczej nie.
- To poznasz go innym razem. Pa - pożegnał się i od razu rozłączył się. Zdziwiona rozmową zasnęłam. Wstałam koło 11. Przygotowałam się do występu. Nie chciałam się spóźnić. Nawet nie zjadłam śniadanie tylko pobiegłam do odpowiedniego miejsca chwytając wcześniej czarny pokrowiec z wiolonczelą. Simon czekał tam na mnie.
- Już myślałem, że nie przyjdziesz - stwierdził przytulając mnie. Poczułam, że nogi się pode mną uginają. Przed oczami pojawiły się czarne plami. Ze wszystkich sił starałam się nie zasłabnąć. Po chwili mnie puścił. Trochę mi przeszło.
- Ej, co ci? - przytrzymał mnie. Chwilę stałam bez ruchu. Pokręciłam głową.
- Nic. Nic mi nie jest - powiedziałam słabym głosem. Wyprostowałam się i poszłam napić się zimnej wody. Szybko mi się poprawiło.
- Już w porządku ? - zapytał.
- Tak, to nic - uśmiechnęłam się.
- Wasza kolej - podeszła jakaś dziewczyna z rudymi włosami i mikrofonem nagłownym. Pokiwaliśmy głową i poszliśmy na scenę. Nawet nie wiem kiedy zleciały wszystkie 3 występy. Zajęliśmy trzecie miejsce. Kiedy schodziliśmy ze sceny znowu źle się poczułam. Nie chciałam nic mówić Simonowi więc wytłumaczyłam mu, że idę do toalety. Weszłam do jednej z kabin. Poczekałam aż każdy wyjdzie. Podeszłam do lustra. Zobaczyłam, że krew spływa mi z nosa. Musiałam poradzić sobie z tym za nim ktokolwiek zobaczy. Bolały mnie mięśnie i kręgosłup.
- To z przemęczenia - szepnęłam do siebie ocierając ciągle spływającą ciecz. W końcu po jakiś 10 minutach zatamowałam krwawienie. Wychodząc z toalety zobaczyłam Simona.
- Co tak długo? Nie było cię z 15 minut. Znowu się źle poczułaś? - zaczął zadawać pytania. Uśmiechnęłam się jak tylko mogłam najszczerzej.
- Oczywiście, że nie - skłamałam. - Wcześniej byłam tylko trochę zmęczona. Nie jadłam śniadania i do tego przybiegłam tu więc nic dziwnego, że słabo się poczułam.
- Odwiozę cię do domu.
Zaprowadził mnie do samochodu. Miałam nadzieję, że już nie będzie ciągnął tego tematu. Pod drzwiami mojego  mieszkania jednak znowu zaczął.
- Zaopiekuję się tobą - oświadczył.
- Nie musisz - zaśmiałam się. - Poradzę sobie jestem już dużą dziewczynką.
- Nie przyjmuje odmowy - wszedł do domu i oparł wiolonczelę o ścianę w saloniku. - Idź się przebrać w piżamę, a ja zrobię ci obiad.
Wykonałam rozkaz. W łazience upięłam jeszcze włosy w luźny kok. Powróciłam do kuchni gdzie chłopak robił naleśniki. Od razu podał mi jednego posmarowanego nitellą.
- Dobre - pochwaliłam chłopaka. Uśmiechnął się.
- Idź spać - powiedział, gdy skończyłam jeść chyba piątego lub szóstego naleśnika. Zaprowadził mnie do sypialni. Zasłonił żaluzje. Niechętnie położyłam się na łóżku. - Dobranoc.
Zachichotałam i otuliłam się kołdrą. Byłam bardzo zmęczona nawet nie wiem czym. Od razu usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz