Sprawdziłam czy wiolonczela jest dobrze nastrojona. Spojrzałam na chłopców. Uśmiechali się zachęcająco. Ułożyłam wygodnie wiolonczele i dałam znak, że możemy już grać.
W trakcie grania spojrzałam na chłopców. Szczerze mówiąc byli pod wrażeniem. Po skończeniu zaczęli głośno klaskać, a my śmiać się.
- Fajnie wam wyszło - powiedział Harry wchodząc na scenę. To samo uczynił Niall.
- To teraz na półfinał - powiedział Simon. Chłopcy siedli przed nami i nałożyli kaptury bluz na głowy, żeby ich nikt nie rozpoznał. Przećwiczyliśmy wszystkie utwory kilka razy. Po godzinie byłam już wyczerpana.
- Musimy wygrać - powiedział Simon i przybiliśmy sobie piątkę. - Będziesz juto w szkole? - zapytał.
- Pierwszego dnia pracy bym nie przegapiła- zaśmiałam się. Siedzieliśmy tak do 21. Chłopcy zanieśli instrumenty do samochodu Simona i postanowili odwieźć mnie do domu.
- Podasz mi swój numer - zapytał Niall.
- Jasne - odpowiedziałam po czym mu podyktowałam.
- Napiszę- powiedział i się pożegnaliśmy. Kiedy weszłam do domu nie miałam ochoty jeszcze spać. Nie mogłam też zacząć grać, bo mogłoby to przeszkadzać sąsiadom. Postanowiłam porysować. Zaczęłam szukać jakiś zdjęć na internecie, żeby je przerysować. W końcu natknęłam się na zdjęcie Nialla. Rysowałam go do 3 w nocy. Ciągle mi coś nie pasowało. Ostatecznie udało się!
Nie wyszedł tak jak go zapamiętałam ale już byłam trochę zmęczona. Od razu zasnęłam.
Obudził mnie budzik o 10. Niall jednak nie napisał. Szkoda. Mieszkałam dość blisko szkoły muzycznej i już po chwili miałam pierwszą lekcje z dziewięcioletnią Annie. Cały czas zastanawiałam się czy blondyn napisze. Niestety przez cały dzień nie napisał. No trudno. Po zjedzonym na mieście obiedzie poszłam do galerii. Musiałam kupić jakąś sukienkę na konkurs. Trochę minęło za nim znalazłam odpowiednią. Wybrałam podkreślającą moje oczy niebieską suknię. Do domu wróciłam około 20.
*** dzień konkursu***
- Dobrze będzie - próbował przekonać mnie Simon.
- Wiem - powiedziałam. - Wygramy.
- Wasza kolej - powiedział Rain. Rozległy się brawa. Poprzednia para zeszła z ogromnej sceny. Weszliśmy. Rozległy się oklaski na powitanie. Zajęliśmy swoje miejsca. Dałam znak, że możemy zaczynać. Zamknęłam oczy i dałam ponieść się muzyce. Po skończeniu wszyscy klaskali. Rozejrzałam się. Było mnóstwo osób. Wyszliśmy. Nie mogłam uwierzyć. Dostaliśmy się do finału.
- Teraz musimy dać z siebie wszytko - powiedział Simon. Weszliśmy na scenę. Spojrzałam na niego. Blado się do mnie uśmiechnął. Skinęłam głową. Zaczęliśmy grać. Nie mogłam uwierzyć, że tak dobrze jesteśmy zgrani. Kiedy skończyliśmy była krótka przerwa. Musieliśmy czekać na werdykt jurorów. Po pół godzinie wywołano na scenę 6 par. Miejsce trzecie i drugie już znaliśmy teraz kolej na pierwsze. Zostały cztery pary w tym my.
- Wygrywają Nel Michalska i Simon Smith! - powiedział prezenter. Od razu Simon podniósł mnie przytulając i obrócił się. Cicho pisnęłam ze szczęścia.- A nagrodę jak co roku wręczy One Direction.
Na scenę weszli chłopcy. Harry trzymał nagrodę.
- Nel - krzyknął Niall. Od razu podbiegł i mnie przytulił. Zaskoczył mnie tym. - Wygrałaś - poczułam jak mnie podnosi.
- Nie mogę w to uwierzyć - powiedziałam.
- Chciałem napisać, ale musiałem źle zapisać numer. Byłem kilka razy u ciebie pod domem, ale cię nie spotkałem. Przepraszam - powiedział. Chłopcy po kolei podchodzili i mnie przytulali, a Simonowi podawali rękę.
- Wyglądasz pięknie- powiedział mi Niall na ucho.
- Dziękuję - zarumieniłam się.
- Wpiszesz mi swój numer? - zapytał podając mi telefon. Zrobiłam to. Poczułam że mój telefon wibruje. - Tak to twój numer. Chciałem się upewnić - powiedział. Zaśmiałam się. Po jakiś 20 minutach dopiero mogliśmy wyjść.
- Nel - usłyszałam swoje imię po wyjściu z budynku. Biegł za mną Harry - Co będziesz teraz robić?
- Jeszcze nie wiem, a co ? - zaciekawił mnie. Nie miał na sobie już marynarki tylko bluzę chociaż był ciepły dień. Miał na głowie bardzo duży kaptur.
- Chciałabyś... pójść gdzieś... ze mną ? - zapytał trochę się jąkając. Uśmiechnęłam się chociaż obawiałam się, ponieważ idealnie to nie znam angielskiego.
- Jasne - odpowiedziałam.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział Harry. Lekko się zarumieniłam. - Tylko czegoś mi brakuje...
- Czego? - zdziwiłam się.
- Nie wiem - odpowiedział z małym uśmieszkiem. Poszliśmy do kawiarni. Usiedliśmy w rogu sali tak by ludzie go nie rozpoznali. Nie zazdroszczę im sławy. Nie mają nawet życia prywatnego. Czasem nie rozumiałam co mówił, ale się do tego nie przyznawałam. Chyba tego nie zauważył. Na szczęście. Jedliśmy tak wiele ciast, ciastek i innych słodyczy, że pod koniec myślałam, że pęknę. Uwielbiam czekoladę jednak po tej, szczerze mówiąc 2 godzinnej wizycie w kawiarni nie mogę nawet na nią patrzeć. Dziwię się. że nas nie wygonili.
- Poczekaj za raz wrócę - powiedział nakładając bluzę i okulary przeciwsłoneczne. Podwinął rękawki i nałożył kaptur na głowę pośpiesznie wychodząc. Co on znowu wymyślił? Dopiero normalnie tu siedział, a teraz tak sobie wybiega z kawiarni... - myślałam. Po ponad 30 minutach poszłam zapłacić rachunek i wyszłam. Jeszcze nie wrócił. Pomyślałam, że ode mnie uciekł. Nie zamierzałam czekać kolejnych 30 minut. Jednocześnie martwiłam się i byłam na niego zła. Gdybym miała numer zadzwoniłabym do niego. Przeszłam kilka kroków.
- Nel - usłyszałam wołanie Harrego. Od razu się odwróciłam.
- Co? - zapytałam głosem obrażonej księżniczki.
- Dlaczego wyszłaś? - zapytał.
- Nie było cię półgodziny - powiedziałam tym samym tonem.
- Na prawdę tak długo? Przepraszam to przez to, że nie mogłem się zdecydować - powiedział wręczając mi pudełeczko. Spojrzałam na niego pytająco - To dla ciebie.
- Wow - tylko tyle zdołałam wydusić gdy otworzyłam pudełko. Była w nim srebrna wysadzana diamencikami tiara. Wyglądała na tak delikatną. Wziął ją do rąk.
- Mówiłem, że czegoś mi brakuje - powiedział umieszczając ją na mojej głowie. Robił to tak jakby bał się że coś mi się stanie. - Teraz nie tylko wyglądasz jak księżniczka, ale masz też własną koronę.
- Nie mogę jej przyjąć. Pewnie dużo kosztowała - zaprotestowałam i już podnosiłam ręce by ją zdjąć ale on mi nie pozwolił. Moje zimne dłonie zadrżały pod jego gorącym dotykiem. Po moich plecach przeszedł gorący dreszcz.
- Masz racje nie ,,możesz", ale ,,musisz". Dla mnie to nic, a ty wyglądasz w niej wprost idealnie. Nigdy nie widziałem piękniejszej księżniczki - powiedział. Pomimo okularów przeciwsłonecznych wiedziałam, że się we mnie wpatruje. Poczułam jak się rumienie i opuściłam głowę. Położył rękę na moim podbródku i zmusił bym na niego spojrzała.
- Dziękuje - powiedziałam cicho, prawie że szeptem. Pocałował mnie w policzek. Zaśmiałam się.
- Idziemy ? - zapytał. Pokiwałam głową. Wziął ode mnie pudełeczko i schował do kieszeni bluzy. Widziałam jak ludzie nam się przyglądają. Chyba nikt nie rozpoznawał Harrego. Szczerze też bym go nie rozpoznała. Okulary zakrywały połowę jego twarzy a duży kaptur zasłaniał loki. Z czasem przestałam przejmować się innymi ludźmi niż Harry. Odprowadził mnie do domu i poprosił o numer telefonu.
- To co mam zrobić żebyś mi dała twój numer ? - zapytał w końcu.
- Przekonaj mnie do tego - zażartowałam. Chwilę pomyślał, zdjął okulary, a później uklęknął przede mną.
- Proszę daj mi swój numer - poprosił. Wybuchnęłam śmiechem.
- Wstawaj - powiedziałam pomagając mu w tej czynności.
- Czyżbym cię przekonał ? - zapytał. Zabawnie podnosząc brwi.
- Nie - odpowiedziałam ironicznie po czym podałam mu numer. Gdy go zapisał i sprawdził czy się zgadza stanął głupio się śmiejąc. - Co ?
- Wiedziałem że podziała - zaczął się głośniej śmiać. Żartobliwie uderzyłam go w ramie i również zaczęłam się śmiać.
- No to pa - powiedziałam i miałam odchodzić, ale on złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
- Tak bez pożegnania? - zapytał.
- Przecież powiedziałam ,,pa" - zaśmiałam się. Położył ręce na mojej talii.
- No ale ,,pa" nie wystarczy. Daj buzi - zażartował i udawał, że próbuje pocałować mnie w usta. Zaczęliśmy się śmiać.
- Pa - pożegnałam się całując go w policzek.
- Pa - słodko się uśmiechnął. Wsadziłam palce do dołeczków w jego policzkach. Ponownie się zaśmiał. - Szczerze mówiąc lubię jak ktoś to robi.
- Jak ktoś wsadza palce w dołeczki w twoich policzkach ? - upewniłam się. On dalej się uśmiechając pokiwał głową. - Już idę pa.
- Pa przyjaciółko - powiedział, a ja pocałowałam wprost w lewy dołeczek na co po raz kolejny tego dnia się zaśmiał. Weszłam do bloku po czym udałam się na ostatnie piętro. Kiedy weszłam do domu od razu rzucił mi się w oczy wczorajszy rysunek. Chciałam dzisiaj narysować Harrego.
W ciągu kilu godzin udało mi się. Nie odzwierciedliłam tych jego uroczych dołeczków tak jak chciałam. Usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości.
H-Cześć księżniczko. Co porabiasz?
Od razu wiedziałam że to Harry ale chciałam się podroczyć.
-A kto piszę?
Momentalnie uśmiechnęłam się do telefonu.
H-Jak to kto?! Twój książę.
Zaśmiałam się. Po czym odpisałam.
-Nie jesteś moim księciem, Harry.
H- Zaraz się popłaczę.
- No dobra może troszkę jesteś...
H- Wiedziałem :D Odpowiesz na wcześniejsze pytanie?
- Haha :D Rysuję
H- Co rysujesz, księżniczko ?
Postanowiłam zacytować to co kiedyś przeczytałam na jakiejś stronce.
- ,,Do aniołka mi daleko, księżniczką się nie urodziłam, skarb ze mnie żaden więc pozostańmy przy moim imieniu" :*
H- Dobrze tak więc : co rysujesz Nel?
- Nic ważnego. Takie tam bazgroły. Może kiedyś ci pokarzę
H- Jakim masz numerek mieszkania?
- 25 a co?
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
- Wiedziałem - powiedział na przywitanie Harry.
- Harry co ty tu robisz? - zdziwiłam się.
- Przyszedłem zobaczyć towe dzieło - zaśmiał się. Wpuściłam go do środka. Spojrzałam na zegarek. Było po 20. - Pokażesz mi?
- Nie - powiedziałam. Pobiegłam do saloniku i próbowałam schować szkicownik. Nie były tam tylko tych dwóch poprzednich rysunków lecz jeszcze wcześniejsze z Polski, które tam schowałam. Złapał mnie w talii i podniósł. Skoczył ze mną na kanapę. Odwróciłam się na brzuch chowając pod sobą szkicownik. Harry zaczął mnie łaskotać i w końcu udało mu się go wyrwać.
- Nie - krzyknęłam. A on przytrzymał mnie z dala. Zaczął przeglądać rysunki.Natknął się na portret Nialla.
- O jaki śliczny. Widział go? Wygląda lepiej niż na żywo - powiedział i pocałował mnie w policzek. - Pięknie rysujesz.
- Dziękuje - w myślach prosiłam żeby nie zobaczył rysunku na samym końcu, który przedstawiał nie kogo innego jak Harrego. - Już obejrzałeś. Teraz oddaj.
- Zaraz. Chce zobaczyć wszystkie. Ooo... A to co ? - odwrócił rysunek przedstawiający JEGO. Jeszcze większy uśmiech pojawił się na jego twarzy. - Ale śliczny. Wyglądam jeszcze ładniej niż zazwyczaj. Aż muszę zrobić zdjęcie.
- Domagam się praw autorskich ! - krzyknęłam tonem pięciolatki. I złapałam telefon którym próbował zrobić zdjęcie.
- No proszę - powiedział z oczkami kota w butach ze Shreka.
- Po co ci?
- Chce mieć pamiątką - powiedział. Teatralnie wywróciłam oczami. A on zrobił zdjęcie swojego i Nialla portretu. - Narysujesz mi coś kiedyś?
- Nie - zaśmiałam się. - Sam nie możesz sobie czegoś narysować?
- Nie umiem - udał smutnego. Przez chwilę nad czymś myślał, a później dodał jakby wpadł na jakiś genialny pomysł - Nauczysz mnie?
- OK... - dodałam przeciągając każdą literkę. Zastanawiałam się czy mówił na prawdę czy tylko żartował. Spojrzałam na niego a on wziął kartkę i ołówek.
- Nie tym - powiedziałam, gdy zobaczyłam jakim ołówkiem chce zacząć.- Tym się nie zaczyna rysunku.
- Nie umiem - udał smutnego.
- Spokojnie. Nauczysz się. Tylko ktoś musi ci wszystko pokazać - pocieszyłam go. - Co rysujemy?
- Może jeszcze kogoś z One Direction... Może Zayna?
- Dobrze - zgodziłam się. Wzięłam telefon i szukałam zdjęcia Malika
- Lubie cię - zaczął. - Jesteś inna nisz reszta dziewczyn. Nie próbujesz mi zaimponować. Traktujesz mnie jak normalnego chłopaka, a nie chłopaka z zespołu.
- Tak to już bywa. Dorastałam wśród takich ludzi - powiedziałam. - Może być to zdjęcie?
- Tak - zgodził się na proponowane przeze mnie zdjęcie. - ,,Takich" czyli jakich ?
- Sławnych gwiazdek. Zaczynamy od szkicu - zaczęłam objaśniać jak rysować. - Może ty spróbujesz?
- Ja? - zdziwił się.
- A kto ?
- No ty.
- Masz - podałam mu odpowiedni ołówek. Zaczął rysować szkic. Trochę źle mu szło więc troszkę po nim poprawiałam. Starałam się robić to jak najrzadziej żeby się nie zniechęcił.
- Chyba średnio mi to wychodzi - powiedział ze smutkiem. Był taki skupiony. Starał się.
- Dobrze jest. Wystarczy tylko poprawić - spojrzałam na zegarek - Już po 23.
- Tak późno?- z niedowierzaniem wyjął swój telefon i zerknął na godzinę. - Chyba muszę wracać.
- Chyba tak - uśmiechnęłam się. Powoli wstał.
- Dokończysz nasz rysunek ? - zapytał wskazując na szkic pokiwałam głową. - Mówiłaś że dorastałaś wśród takich ludzi...
- No tak mama była aktorką, a tata politykiem - powiedziałam. Nie za bardzo lubiłam o tym rozmawiać.
- Nie tak źle - pocałował mnie w czoło. - Do zobaczenia. Dobranoc księżniczko.
- Pa - pożegnałam się z Harrym, a on wyszedł. Zostałam sama.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz