Rozdział 4
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Ktoś poszedł otworzyć.
- Jest Nel ? - zapytał głos należący do Harrego.
- Śpi - odpowiedział Simon.
- Coś się stał ? - loczek miał zmartwiony głos.
- Może wejdziesz ? - usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Postanowiłam pójść do nich. Czułam się troszkę lepiej chodź kręciło mi się w głowie. Wzięłam mój telefon leżący na szafce nocnej. Usiadłam. Było już po 20. Dość długo spałam. Zaświeciłam latarkę w telefonie. Powoli zwlekłam się z łóżka. Ledwo uszłam kilka kroków a przed oczami pojawiły mi się czarne mroczki. Półmrok panujący w pokoju nie ułatwił mi utrzymania równowagi. Kolana się pode mną ugięły. Upadając na ziemie poczułam jak przewracam szafkę nocną. Lampa leżąca na niej potłukła się. Musiałam uderzyć o coś głową bo mnie bardzo zabolała. Usłyszałam szybkie kroki. Ktoś zapalił światło. Automatycznie zamknęłam oczy.
Simon i Harry podbiegli do mnie. Zamrugałam kilka razy by oswoić się z drażniącym światłem.
- Nel, nic ci nie jest? - zapytał spanikowany głos Harrego. Wziął mnie na ręce i położył na łóżku. - Co się stało?
- Nic mi nie jest spokojnie. Ja... ja tylko się przewróciłam - skłamałam. Popatrzyłam w zielone oczy chłopaka. - Chciałam pójść się z tobą przywitać, ale przez to że jest tu tak ciemno musiałam się poślizgnąć - dodałam by moja opowieść wydała się bardziej prawdopodobna.
- Było mnie zawołać - powiedział całując mnie w czoło. - Nic cię nie boli ?
- Nie... Chociaż tylko trochę głowa. Musiałam się uderzyć- przyznałam. - Nie musisz tego sprzątać sama to zrobię - powiedziałam uśmiechając się do Simona, który właśnie cały blady zbierał szkło z podłogi.
- Ty to masz się nie ruszać z łóżka - odpowiedział. - Harry przyniesiesz mi szczotkę?
- Ok - odpowiedział loczek. Po jego wyjściu Simon szybko siadł na łóżku.
- Oboje wiemy że wcale się nie przewróciłaś - powiedział szeptem patrząc mi w oczy. - Powinnaś pójść do lekarza. Rano też prawie zemdlałaś, później ten krwotok z nosa, osłabienie i teraz zemdlałaś - chciałam się wtrącić lub zaprzeczyć ale mi nie dał. - Nie jestem ślepy. Jeśli ci nie przejdzie musisz pójść się zbadać.
- Simon nic mi nie jest to tylko zmęczenie - nie zdążyłam nic więcej powiedzieć bo wszedł Harry ze szczotką. Zaczęli sprzątać resztki lampki. Miałam przy tym dość dużo zabawy. Oboje nie nadawali się do tego. Dziwię się że nie przyszedł żaden z sąsiadów ponieważ sama szczotka ciągle im upadała robiąc dużo hałasu.
- Chyba muszę już iść - oznajmił Simon gdy skończyli. Pożegnał się ze mną a później z Harrym.
- To co chcesz robić, księżniczko ? - zapytał zielonooki po jego wyjściu.
- Nie wiem a ty co chcesz ? - powiedziałam wstając.
- A ty gdzie ? - złapał mnie za nadgarstek.
- Do łazienki - odpowiedziałam. Puścił mnie.
- Ok to ja zadzwonię po pizze - uśmiechnął się.
- Spoko tylko weź jakąś z kukurydzą.
- Co ?? - oburzył się.
- No nie słyszałeś ? Z kukurydzą - udałam że nie wiem o co mu chodzi. Zaśmiałam się widząc jego minę.
- Proszę bez - powiedział błagalnie.
- No dobra - zgodziłam się. Poprawiłam makijaż i fryzurę. Kiedy wyszłam Harry już zajadał się pizzą. Kiedy skończyliśmy kazał mi iść spać. Niechętnie znów usnęłam. Został ze mną przez całą noc.
~~~Dzień Wigilii~~~
- Mogliście uprzedzić przyjechałabym do was - powiedziałam już z łzami w oczach do telefonu. Starałam się by mój głos brzmiał normalnie.
- No wiesz nie mieliśmy czasu. Może w następnym ... - zaczął ojciec.
- Zawsze tak mówisz - przerwałam mu. - Ta rozmowa nie ma już sensu. Pa.
Nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się. Powinnam się do tego przyzwyczaić. Przecież nigdy nie spędziliśmy wspólnie wigilii. Przytuliłam się do poduszki na moim łóżku. Nie będę płakać. Nie mogę tego zrobić. Powtarzałam sobie w myślach. Udało się. Łzy przestały mnie kłóć w oczy. No trudno jak oni znowu nie mogą to sama spędzę ten dzień.
Święta minęły mi dość szybko. Rodzice nawet raz nie zadzwonili. Chłopcy zaprosili mnie na galę. Mieli kilka nominacji. Na miejscu byliśmy ponad pół godziny wcześniej. Stanęliśmy w piątkę rozmawiając, gdy nagle poczułam czyjeś dłonie zakrywające mi oczy. Przestraszyłam się jednak znałam skądś ten dotyk. Odwróciłam się i zobaczyłam te piękne brązowe oczy.
- Justin - krzyknęłam rzucając mu się na szyję. Owinął ręce wokół mojej talii i obrócił wokół własnej osi cicho się przy tym śmiejąc.
- Oh jak dawno cię nie widziałem - powiedział odrywając się ode mnie. Pocałował mnie w czoło.
- Co ty zrobiłeś z włosami ? - zapytałam przeczesując jego blond grzywkę.
- Mi też się nie podoba - przyznał z jak zwykle słodkim uśmiechem.
- Nieładnie ci tak - wyznałam szczerze.
- Znacie się ? - zdziwił się Louis. Zupełnie zapomniałam o ich obecności. Niall miał dziwną minę. Oczy mu się błyszczały jak dziecku, które weszło do sklepu pełnego słodyczy, a usta miał lekko otwarte. Liam szturchnął go łokciem w brzuch dzięki czemu ocknął się.
- Jestem Justin - Bieber wyciągnął w ich stronę rękę. Chłopcy po kolei uścisnęli jego dłoń podając przy tym swoje imiona. - Miło poznać ostatnio tak sławny zespół - powiedział na co chłopcy się zaśmiali a jednocześnie zmieszali. Niall lekko poczerwieniał.
- Na długo tu zostajesz ? - zapytałam Justina.
- Jakiś miesiąc. Mam tu kilka koncertów - odpowiedział obejmując moje ramiona. - Jeśli macie czas to możemy się spotkać - dodał w stronę chłopców. Zaśmiałam się widząc ich miny. Są równie sławni jak Justin a zachowują się jak nastolatki.
- Na pewno będą chcieli - powiedziałam za nich, gdy nikt mu nie odpowiedział. Popatrzyłam na nich. Mam nadzieję, że nie będą się tak ciągle zachowywać przy nim. - Chodźmy usiąść.
Ruszyliśmy w odpowiednią stronę.
- Harry, Harry ! - dobiegło nas wołanie. Wszyscy automatycznie się odwróciliśmy.Do zielonookiego ktoś przytulili się na powitanie. Dopiero gdy się od siebie oderwali zobaczyłam że to jeden z moich ulubionych wokalistów Ed Sheeran. Loczek chciał nas przedstawić jednak kogo jak kogo ale jego to znałam.
- Cześć Nel - przywitał się ze mną.
- Nom hej - przytuliłam się do niego.
- Dawno cię nie widziałem - puścił do mnie oczko.
- Dzwoniłam do ciebie jak tylko tu przyjechałam ale miałeś wyłączony telefon - uśmiechnęłam się słodko.
- Naprawdę ? - zdziwił się. - Nic mi nie przychodziło...
- Jego też znasz ?! - udał oburzenie Harry przewracając oczami na co wszyscy się zaśmialiśmy. Teraz już w siódemkę ruszyliśmy do miejsc w środkowej części sali. Witało się z nami wiele sławnych osób. Umówiliśmy się z Justinem i Edem na jutrzejszy wieczór. Miło spędziliśmy razem czas. Niall odwiózł mnie do domu. Byłam tak zmęczona że jak tylko się położyłam usnęłam.
Rano rozległ się dźwięk mojego telefonu wyrywając mnie ze snu. Leniwie spojrzałam na telefon.
Na ekranie widniało zdjęcie Justina które zrobiłam jakiś czas po naszym poznaniu się.
- Nom ? - odebrałam.
- Co dzisiaj robisz ? - zapytał typowym dla niego, wesołym głosem.
- No wieczorem mam spotkać się z wami a co ?
- Bo moglibyśmy się spotkać we dwoje troszkę wcześniej - powiedział radośnie.
- O której ?
- Za godzinę pod twoim domem tylko wyślij mi adres - oznajmił po czym się rozłączył. Wysłałam mu wiadomość z adresem. Zwlekłam się z łóżka. Nałożyłam na siebie ulubioną turkusową sukienkę. Loki przełożyłam na prawy bok. Zeszłam po schodach. Samochód chłopaka już na mnie czekał. Gdy mnie zobaczył od razu wyszedł. Przywitał mnie przytuleniem.
- Zmieniłem fryzurę - pochwalił się. - Rano byłem u fryzjera.
- Zauważyłam. Tak jest o wiele lepiej - przyznałam. Znów maił włosy koloru ciemnego blondu z grzywką zaczesaną do góry. - Gdzie idziemy?
- Nie mam pojęcia - przyznał. - Nie mamy zbyt wielkiego wyboru. Gdziekolwiek pójdziemy fanki rozpoznają mnie. Chociaż możemy jechać do mnie.
- OK - zgodziłam się. Podjechaliśmy pod dużą willę. Byłam przyzwyczajona że zwykle w takich mieszka. Pod bramą siedziało kilka fanek. Zaczęły piszczeć jak oszalałe, gdy wysiedliśmy z samochodu. Justin pomachał im kiedy przepuścił mnie w drzwiach. Poszliśmy do salonu.
- Głodna ? - zapytał na co pokiwałam głową. Co jak co, ale razem gotować to nie umiemy. Chcieliśmy robić naleśniki ale większość składników wylądowało na nas. Kiedy rozbiłam jajko na jego włosach złapał mnie w talii i przyciągnął do siebie. Chwycił garść mąki z szafki i posypał mi nią blond loki i twarz. Zamknęłam oczy by nie wpadła mi do nich. Poczułam jego ciepłe ręce które ocierały mi biały proszek z twarzy. Spojrzałam w jego piękne oczy, które teraz pociemniały. Na ustach miał lekki uśmiech. Nasze twarze były bardzo blisko siebie. Ułożył dłonie na mojej brodzie lekko zmuszając mnie bym się przysunęła. Przechylił głowę w bok. Zamknęłam oczy. Musnął ustami moje. Serce mi zabiło. Powoli odsunął się ode mnie. Pogłaskał mój policzek. Szeroki uśmiech gościł na jego twarzy. Zrobiłam to samo. Po wielu nieudanych próbach udało nam się upiec kilka naleśników. Posmarowaliśmy je czekoladą. Justin poszedł do toalety w swoim pokoju się umyć, a ja zajęłam tą w pokoju gościnnym. Dał mi swoje ubrania, żebym się przebrała. Kiedy wróciliśmy do jadalni zjedliśmy naleśniki oglądając telewizję.
- Tęskniłem za tobą - powiedział przytulając mnie po jakiejś godzinie oglądania seriali.
- Ja za tobą bardziej - zaśmiałam się. Położył dwa palce na moim podbródku i skierował moją twarz w stronę jego.
- Nie sądzę - po tych słowach złożył pocałunek na moich ustach. - Nie widzieliśmy się od prawie miesiąca.
- No miałeś tą swoją trasę koncertową - zaśmiałam się kreśląc palcami cudzysłowy w powietrzu.
- Chciałbym mieć dla ciebie więcej czasu - zasmucił się. Położyłam dłoń na jego policzku.
- Będziesz tu miesiąc więc będziemy się spotykać, a później się zobaczy - pocieszyłam go.
- Masz rację - przyznał namiętnie mnie całując.
- Odwieziesz mnie do domu ? Za pół godziny mamy się spotkać z chłopakami a chyba muszę się przebrać - powiedziałam patrząc na dużą szarą bluzę i dresy z niskim krokiem które miałam na sobie. - Pewnie dziwnie w tym wyglądam.
- Wyglądasz pięknie zresztą jak zwykle - wstał z kanapy co również uczyniłam. W drodze do samochodu znów dobiegły nas piski fanek. Ciągle trzymał mnie za rękę. Dziewczyny zaczęły robić nam zdjęcia. Szybko podjechał pod mój dom. Wszedł ze mną do mieszkania. Poczekał aż się przebiorę i umaluję.
- Nel, mam pytanie - zaczął nieśmiało. Spojrzałam na niego pytająco. - Już wcześniej planowałem cię o to spytać ale przez te koncerty... Będziesz moją dziewczyną ?
- Tak - ucieszyłam się. Wskoczyłam mu w ramiona. Mocno mnie przytulił i obrócił wokół własnej osi. Pocałował mnie.
- Chyba musimy już iść. Zaraz się spóźnimy - powiedział. Kiedy dotarliśmy na miejsce wszyscy już tam byli. Podprowadził mnie trzymając w talii.
- Cześć - przywitaliśmy się. Chłopcy po kolei całowali mnie w policzek, a Justinowi podawali dłoń. Siedzieliśmy tak do późna rozmawiając.
- Już dobrze się czujesz ? -zapytał Harry. Miałam nadzieję, że nie zapyta.
- Już OK - odpowiedziałam.
- Źle się czułaś ? - zapytali na raz Justin i Niall. Mieli zmartwione miny.
- Tylko troszkę to nic poważnego - powiedziałam rzucając ostrzegawcze spojrzenie Harremu by nic więcej na ten temat nie mówił.
- Na pewno już wszytko dobrze, kochanie? - zapytał Justin lekko całując mnie w kącik ust.
- Nie musisz się o mnie martwić - uśmiechnęłam się blado.
- Jesteście parą ? - zapytał Ed wesołym tonem.
- Tak. Od dzisiaj - odpowiedział Justin. Spojrzałam po wszystkich. Wszyscy szeroko się uśmiechali prócz Harrego i Nialla, którzy wysilili się tylko na lekki uśmieszek.
- No to szczęścia - zawołał Louis. Wszyscy po kolei zaczęli nam gratulować.
- Długo się znacie ? - zapytał Liam w moją i Biebera stronę.
- Ile to już będzie? 5 lat? - zapytał mnie mój chłopak na co pokiwałam głową.
- I dopiero dzisiaj zaczęliście ze sobą chodzić ? - zdziwił się Ed.
- Zamierzałem spytać Nel już kilka miesięcy temu, ale miałem trasę i te ciągłe próby... - powiedział Justin.
- Ta, rozumiem - zaśmiał się Liam. Po kilku godzinach pojechałam z moim chłopakiem do jego domu. Zaczęliśmy oglądać komedię przytulając się do siebie. Po filmie poszłam się wykąpać i nałożyłam bluzkę należącą do Justina. Sięgała mi do połowy ud. Położyłam się na dużym łóżku należącym do niego i czekałam aż się umyje.
- Ubierz się - zawołałam rzucając w niego poduszką widząc że jest w samych bokserkach.
- Po co ? Przecież idę spać - uśmiechnął się słodko wchodząc pod kołdrę. Zgasiłam światło i odwróciłam się do niego plecami. Objął mnie w talii rękami mocno do siebie przyciskając.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz